Jak to jest z rówieśnikami – aspekt społeczny posiłków
- Data publikacji: 20.10.2026
- 7 min
Wspólne spożywanie posiłków w ostatnich latach coraz mocniej przybiera postać wydarzenia społecznego. W kontekście dzieci szkolnych i przedszkolnych, a nawet żłobkowych, placówki, do których uczęszczają nasze pociechy, mogą mieć istotny wpływ na poszerzenie możliwości dzieci z wybiórczością pokarmową.
Co wpływa na zachowania żywieniowe w grupie rówieśniczej?
O tym, jak ważne przy wybiórczości już u dwulatków są aspekty społeczne, napiszę, opierając się na własnym doświadczeniu. Z mojej obserwacji wynika, że ogrom cierpliwości, tolerancji oraz elastyczności przynosi rewelacyjne efekty.
Do mojej grupy trafił maluch z wybiórczością pokarmową. Miałam niezły orzech do zgryzienia. Chłopiec przyszedł do naszej placówki po swoich drugich urodzinach. Rodzice w wywiadzie przekazali, że zjada tylko bułki, naleśniki i suchy makaron (ugotowany, bez żadnych dodatków). Zmartwieni przekazali chłopca pod naszą opiekę.
Początki i adaptacja zazwyczaj bywają trudne, w dodatku w takich sytuacjach elementem dodatkowo stresującym jest właśnie jedzenie. Jak wiadomo plan dnia w żłobkach i przedszkolach obejmuje aktywności o określonych porach, posiłki również. Chłopiec pierwszego dnia nie zjadał w żłobku praktycznie nic, ale siedział z dziećmi przy stoliku, obserwował i uczestniczył w ten sposób w tym spotkaniu – to było kluczowe.
W przypadku tak małych dzieci często instynkt i podświadome zachowania obronne są elementami hamującymi – te dzieci naprawdę chcą spróbować czegoś nowego, chcą jeść inne rzeczy, ale nie mogą.
Sprawdź też: Adaptacja w przedszkolu – dlaczego bywa trudna? Jak przygotować dziecko do przedszkola?
Co wspiera naukę jedzenia i akceptację nowych potraw?
Naturalne kolory pieczywa, makaronu, placuszków czy naleśników stanowią gwarancję bezpieczeństwa i stałości – tak było w tym przypadku. Jak sobie z tym poradzić? Najlepiej przez obserwację i doświadczenie innych.
„Skoro są tu dzieci takie jak ja, bawią się jak ja, słuchają piosenek jak ja, zjadają dziwne rzeczy i nic im nie jest, to chyba ja też wyjdę z tego cało” – tak w skrócie można przedstawić i uprościć mechanikę wspólnych posiłków.
Chcielibyście przeczytać cudowną historię o tym, jak drugiego dnia stał się przełom i zjadł, wszystko prosząc o dokładkę pomidora? Dobre żarty 😀.
Nasz maluszek dostawał na talerzu wszystko, co było przygotowane na śniadanie – jak inne dzieci – z dwoma wyjątkami. Podane produkty się nie stykały (wszystko miało swoje oddzielne miejsce) oraz miał dodatkowy talerz, na który odkładał to, czego nie chciał mieć u siebie. Zapasowy, bezpieczny talerz to świetna metoda, o której jeszcze napiszę.
Po kilku tygodniach zauważyliśmy pierwszy, duży progres – na zapasowy talerz trafiało coraz mniej produktów, a metoda weszła tak głęboko, że przy zapiekance warzywno-makaronowej chłopiec przełożył zawartość swojego obiadu na drugi półmisek, a później całość zjadł – wyglądało to uroczo i jednocześnie bardzo zabawnie. Oczywiście na sukces miało wpływ kilka innych elementów jak np. wspólne gotowanie, wspólne zabawy, wspólne czytanie książeczek czy sensoplastyka.
Działanie indywidualne ma znaczenie, jednak postawiłabym je na równi z uspołecznieniem i działaniem w grupie.
Moc dobra!