Kim jestem? Poznajcie Kasię, mamę dziecka z PKU
- Data publikacji: 26.05.2026
- 7 min.
Cześć!
Mam na imię Kasia. Prywatnie jestem mamą dwójki wspaniałych dzieci, dzięki którym moje życie zmieniło się diametralnie, ale nie tylko życie, bo ja też „zmieniłam się do cna”. Czy to kwestia pojawienia się w moim życiu dzieci, czy ich diagnozy – fenyloketonurii – tego nie wiem. Jestem pewna, że ta zmiana, oprócz trudu, smutku i znoju, przyniosła mi wiele dobrego:
- perspektywę – nieskończoną i ukierunkowaną na dobro i jakość;
- akceptację – tego, na co mam wpływ i tego, na co nie mam;
- wdzięczność – za każde doświadczenie;
- zrozumienie – innych, ale i siebie;
- cierpliwość – skończoną i nieskończoną;
- szacunek – dla siebie i swoich możliwości, dla innych i ich możliwości;
- delikatność – o, jak tego mi brakowało!;
- wrażliwość – na każdej płaszczyźnie życia;
- umiejętność słuchania – aktywnie;
- ciszę – która teraz jest dla mnie oknem do wszystkiego wymienionego powyżej.
Uwielbiam teatr, zwłaszcza musicale, podróże małe i duże, reportaże i naturę. W życiu kieruję się sercem i intuicją – mają rację, tylko czasem na efekt trzeba poczekać nieco dłużej, ale zawsze warto.

Zawodowo od dwóch lat zajmuję się opieką nad małymi dziećmi. Jestem trenerem sensoplastyki, plastyki sensorycznej i treningu kreatywnego wczesnego rozwoju. Studiuję Pedagogikę żłobkową. Codziennie wspieram rodziców w wyzwaniach związanych z opieką i wychowywaniem małych dzieci. Uwielbiam to, co robię. Od dłuższego czasu specjalne miejsce w moim życiu i pracy zajmuje temat wybiórczości pokarmowej – dlatego tutaj jestem 😊
W świecie fenyloketonurii żyję od prawie 9 lat – od momentu pojawienia się na świecie mojego syna. Każdy rodzic (zwłaszcza dziecka z diagnozą/diagnozami) mógłby napisać encyklopedię pełną wiedzy i pojęć, poradnik wychowawczy „co zrobić, gdy…”, pamiętnik wypełniony emocjami, reportaż zawierający barwne opisy i przeżycia, ale przede wszystkim książki kucharskie – wręcz całe tomy.
Co jednak zrobić, gdy dziecko z jakiegoś powodu nie chce jeść, nie chce spróbować lub jest – o zgrozo – NIEJADKIEM (spokojnie, będzie bez etykietowania na „jadków i niejadków”)?
W najbliższym czasie będę pisała dla nas wszystkich o wybiórczości pokarmowej (temat trudny przede wszystkim dla rodziców) – nie musicie zapinać pasów, nie będzie ostrej jazdy, zadań domowych czy szukania „winnych”. Podejdziemy do tematu z nową perspektywą, akceptacją, wdzięcznością, zrozumieniem, cierpliwością, szacunkiem, delikatnością, wrażliwością i ciszą. Lepiej ułożyć się wygodnie w przyjemnym miejscu. Będziemy w tym razem. Przeszłam i przechodzę przez temat z moimi dziećmi – w domu i placówce. Mam doświadczenie i chęci. Wspomogę, dam siłę, serce, doświadczenie, podzielę się wskazówkami i wiedzą, jestem tu.
Moc dobra,
Kasia
