Wielkanoc w wersji PKU – jak celebrować rodzinne chwile przy niskobiałkowym stole?

Tradycyjne dekoracje wielkanocne na świąteczny stół z niskobiałkowymi daniami
  • Data publikacji: 08.04.2026
  • 5 min.
Anna Drzazgowska

Anna Drzazgowska

Wielkanoc w naszym domu od kilku lat wygląda trochę inaczej niż u większości rodzin, ale wcale nie oznacza to, że jest mniej radosna czy mniej świąteczna. Jako mama 14-letniego Antka, który jest na diecie PKU, nauczyłam się patrzeć na te święta przede wszystkim przez pryzmat tego, co najważniejsze – bycia razem. Bo prawda jest taka, że Wielkanoc to nie tylko potrawy na stole czy słodkie prezenty od zajączka. Dla nas to przede wszystkim wspólny czas, rozmowy, śmiech i poczucie bliskości. I tego staramy się trzymać najmocniej.

Jak przygotować się do Wielkanocy z PKU?

Przygotowania do świąt zaczynają się u nas jak wszędzie – sprzątanie, ustawianie świątecznych dekoracji, planowanie potraw, lista zakupów. Tyle że u nas ta lista wygląda trochę inaczej. Każde danie staram się przemyśleć tak, żeby Antek mógł zjeść jak najwięcej rzeczy razem z nami, bez poczucia, że coś go omija.

Na naszym stole pojawia się na przykład żurek w wersji rodzinnej, ale bez białej kiełbasy. Kiełbasa jest, ale w osobnej misce, dla tych, którzy mogą ją jeść. Dzięki temu Antek może spokojnie zjeść swoją porcję i czuć się częścią wspólnego posiłku. To dla mnie bardzo ważne, aby czuł się komfortowo. Sałatki są u nas najczęściej bezmięsne, tak żeby każdy mógł po nie sięgnąć bez zastanowienia.

 

Opis zdjęcia 1

Do święconki również przygotowuję rzeczy w wersji niskobiałkowej – mały chlebek i ciasto w formie babeczki, którymi później wszyscy się dzielimy. Zawsze staram się, żeby wyglądały jak najbardziej świątecznie, bo wiem, jak duże znaczenie mają dla dziecka takie drobiazgi.

Przeczytaj także: Dieta niskobiałkowa a gotowanie rodzinne – jak dostosować posiłki dla całej rodziny?

Co podarować dziecku z PKU od Zajączka?

Z biegiem lat nauczyliśmy się też podejmować decyzje, które są po prostu rozsądne. Zrezygnowaliśmy z kupowania specjalnych czekoladowych zajączków niskobiałkowych. Ich ceny potrafią być naprawdę bardzo wysokie, a szczerze mówiąc – nie wnoszą aż tyle radości, żeby było to warte takich wydatków.

Antek świetnie to rozumie i nigdy nie robi z tego problemu. Myślę, że to też pokazuje, jak bardzo dojrzał i jak dobrze radzi sobie ze swoją dietą. Zamiast tego skupiamy się na drobnych upominkach od zajączka. Nie są to wielkie prezenty ani góry słodyczy. Raczej małe, symboliczne rzeczy – coś, co sprawi uśmiech, nawiąże do świąt, będzie miłe i osobiste. Czasem to drobiazg związany z zainteresowaniami dzieci, czasem coś wiosennego. Chodzi bardziej o gest niż o wartość.

 

Opis zdjęcia 2

Aktywność równie ważna, jak czas przy stole

Święta staramy się też spędzać aktywnie. Jeśli tylko pogoda pozwala, wychodzimy na spacery – zazwyczaj nad morze albo na polne ścieżki, które o tej porze roku są naprawdę piękne. To czas, kiedy można odetchnąć, pobyć razem bez pośpiechu i po prostu nacieszyć się sobą. To też świetna okazja do spalenia nadliczbowych kalorii, których w święta nie brakuje.

 

Opis zdjęcia 3

A lany poniedziałek? Tu oczywiście trzymamy się tradycji! Wszystko zależy od pogody – jeśli jest chłodno, kończy się na symbolicznym polewaniu w domu. Ale jeśli tylko słońce dopisuje, wychodzimy na zewnątrz i wtedy zabawa robi się znacznie bardziej intensywna. Każdy z nas ma swoją strategię – kto pierwszy zaatakuje, gdzie się schować, jak się obronić. Śmiechu przy tym jest zawsze mnóstwo.

Czego uczy nas Wielkanoc w wersji PKU?

Patrząc na nasze święta, wiem jedno – fenyloketonuria zmieniła wiele w naszej codzienności, ale nie odebrała nam radości z bycia razem. Wręcz przeciwnie, nauczyła nas uważności, kreatywności i doceniania tego, co naprawdę ważne. Bo Wielkanoc w naszej wersji to nie idealny stół, tylko ciepło, zrozumienie i wspólne chwile. I właśnie za to kocham te święta najbardziej.

 

Artykuł był pomocny?
Podziel się nim z innymi!

BądźMY w kontakcie!

jeśli masz pytania lub wątpliwości - napisz do nas.